Tryktrak – po drugiej stronie szachownicy

Wakacje mają się już ku końcowi, przyszła więc pora na ostatni post z cyklu #GramyWArte.  Naszą wakacyjną przygodę z grami zakończmy mocnym akcentem, klasyką przez duże „K”, która cieszy graczy już od przeszło pięciu tysięcy lat. W Tryktraka, czy inaczej Backgammon grywano w zarówno  w starożytnej Mezopotamii, skąd wywodzi się gra, jak i w średniowiecznej Polsce. Ciekawskim polecam wycieczkę na krużganki krakowskiego klasztoru oo. Dominikanów. Na jednym z obrazów tam wiszących rozpoznać możemy charakterystyczną, drewnianą planszę i rozsypane piony.

Tryktrak znany jest zapewne prawie każdemu. To jedna z tych gier, o których wiemy, że istnieją, lecz nigdy nie znaleźliśmy czasu, by w nie zagrać. Planszę do tej gry zazwyczaj znaleźć można po drugiej stronie szachownicy. Malowane, bądź czasem intarsjowane, na przemian ułożone czarne i brązowe trójkąty usytuowane po bokach deski przedzielone są przegrodą stworzoną przez krawędź pudełka. Gra prezentuje się dostojnie i szlachetnie (oczywiście o ile nie wybierzemy wersji papierowo – plastikowej).

Do gry w Backagmmon’a zasiąść mogą jednorazowo, tak jak w przypadku szachów, jedynie dwie osoby. Celem gry jest przeprowadzenie wszystkich swoich pionów dookoła planszy, a następnie zgromadzenie ich na swoim polu wewnętrznym zajmującym jedną z ćwiartek deski, by w końcu na stałe usunąć je z gry. Wygrywa ten, komu uda się tego dokonać jako pierwszemu. Czas gry to mniej więcej dwa, trzy kwadranse.

Odległość ruchu piona wyznacza się przez rzut dwiema kośćmi. Następnie można zdecydować, czy chce się przesunąć jeden pion o sumę oczek na obu z nich, czy też dwa piony, każdy tyle trójkątów, ile pokazuje jedna kość. Przykładowo wyrzuciwszy na kościach cyfry 4 i 5 mamy do wyboru przesunąć jeden krążek o 9 pól, bądź dwa krążki – jeden o cztery pola, drugi o pięć.

Krążki postawić można na polach, które są puste, lub zajęte przez własny pionek. Można również zbić pojedynczy pion przeciwnika stawiając na zajmowanym przezeń polu własny. Pion taki trafia na przegrodę, z której przeciwnik będzie musiał go następnie zdjąć wyrzucając odpowiednią liczbę oczek.

Tryktraka cenię przede wszystkim za jego szlachetny wygląd i charakter. Będzie to z tego powodu idealna gra na randkę w jakimś romantycznym miejscu, najlepiej przy ciężkim, czerwonym winie. Sama rozgrywka również dostarcza wiele rozrywki – zasady są proste (z powodzeniem zrozumie je ośmiolatek), umożliwiają jednak opracowanie i wykorzystanie wielu różnych strategii gry.

Jeśli interesują was inne gry, które możecie znaleźć na półkach w Artetece, przeczytajcie również pozostałe wpisy z cyklu #GramyWArte!  Chociaż wakacje się kończą, na planszówki zawsze jest dobra pora!

gramywarte_backgammon

Reklamy

One thought on “Tryktrak – po drugiej stronie szachownicy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s