„Czarne historie. Śmiertelne wakacje” – czyli jak uwolnić się od rutyny

Pora na grę w którą można grać wszędzie, ale najlepiej przy ognisku, by dodać odrobinę napięcia. Chociaż pokój ze zgaszonym światłem– ale za to z księżycową łuną wpadającą przez okno też będzie dobry. Odpowiedni klimat to połowa sukcesu, druga zależy tylko od uczestników.

Z czasu spędzanego latem na wakacjach u dziadka szczególnie zapadło mi w pamięci opowiadanie sobie strasznych opowieści. Jednak chyba najpopularniejszą była ta
o Stodolniku. Przyznam szczerze, że nie pamiętam, czym on był. Chyba nikt z nas nie wiedział. W każdym razie, będąc sobotniej nocy w stodole, wystarczyło powiedzieć trzy razy „Stodolniku, przyjdź!”. Podobno przychodził… Przynajmniej tak twierdzili śmiałkowie, którzy pozostali w środku. 🙂

Na szczęście osobom z tak kiepską pamięcią jak moja do historii z dreszczykiem
na odsiecz przychodzą „Czarne historie”, koniecznie wersja wakacyjna. Jeśli gra ma już 15 wariantów, to na pewno jest w niej coś szczególnego.

fot. Anna Szmajdzińska

Na stole

Pudełko o wymiarach niewiele większych niż 13x9x2 zawiera 50 kart i instrukcję. Wybieramy jedną kartę, a i nie potrzebujemy stołu.

Rozgrywka

Zasady są banalnie łatwe. Specjalnie dla tych, którzy lubią prostotę, tylko 3 punkty:

-Jedna osoba zostaje naszym bajarzem. Pozostali gracze będą się głowić nad rozwikłaniem zagadki.

-Prowadzący (czyli nasz bajarz) wybiera jedną kartę z puli. Następnie odczytuje tytuł i zakończenie historii. Tylko on może odwrócić kartę na drugą stronę i przeczytać
o tym, co się wydarzyło, by móc odpowiadać na pytania uczestników.

-Zadaniem graczy jest dowiedzieć się, dlaczego historia tak się potoczyła. Całą trudnością jest to, że uczestnicy mogą zadawać pytania skonstruowane tylko
w ten sposób, by bajarz mógł odpowiedzieć „tak” lub „nie”. Gra kończy się,
gdy rozwiążemy zagadkę. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by wybrać nową kartę
i grać dalej.

Warto wiedzieć, że w sytuacji, gdy pytanie może doprowadzić do błędnych wniosków
lub jest bez znaczenia dla rozwiązania historii, mistrz gry informuje o tym uczestników.
W końcu chcemy, by gracze rozwiązali zagadkę.

Uwaga! Czasem jedna karta może nam przysporzyć tyle trudu, że rozwikłanie zagadki potrwa nawet do poranka dnia kolejnego!

fot. Anna Szmajdzińska

Wady i zalety

+ Poręczne opakowanie.

+ Można grać w wiele osób.

+ Szybka do wytłumaczenia.

+ Każdy ma szansę się wypowiedzieć. Nie ma głupich pytań, są tylko takie nieprowadzące do rozwiązania 😉

+/- Dla cierpliwych. Czas rozgrywki potrafi być bardzo zróżnicowany.

– Gdy już poznamy wszystkie historie, trzeba kupić nową wersję.

Dla kogo?

Gra może stanowić prawdziwe wyzwanie, jeśli na co dzień nie bawimy się
w detektywów, a rutyna nas nie zabija.

Z doświadczenia wiem, że warto zarówno zostać bajarzem, jak i uczestnikiem.
Bajarzem najlepiej wtedy, gdy już znamy daną kartę, bo po prostu nie będziemy się nudzić jako uczestnicy lub, co gorsza, psuć całą zabawę, podając rozwiązanie na tacy. Patrzenie na to, jak inni się głowią nad historią, którą już znamy, to naprawdę ciekawy aspekt tej gry. Jednak samo rozwiązywanie zagadki jest bardzo emocjonujące, a satysfakcja, gdy odkryje się powód czarnej historii… niemała.

Gra sprawdzi się wśród starszych nastolatków jadących na obóz. Uczestnikiem może zostać każdy, kto ma więcej niż 14 lat. Ten typ rozgrywki będzie idealny przy integracji, czyli to też dobra propozycja dla nowych graczy, a także dla zupełnie obcego sobie towarzystwa.

Nie polecam tej gry dla ludzi szczególnie wrażliwych i po prostu zbyt młodych. Zagadki są skonstruowane w ten sposób, by wydawało się, że są nie do rozwiązania. Jednak
gdy już poznajemy odpowiedź, okazują się logiczne i tylko czasem trochę naciągane.
Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o tym, dlaczego tak się dzieje, poszukajcie informacji
o myśleniu lateralnym.

Istnieją też wersje dla młodszych, czyli „Czarne historie junior”. Warianty to: Białe historie, Srebrne historie, Złote historie.

fot. Anna Szmajdzińska

Na zakończenie zdjęcie jednej z kart. Jakieś pomysły rozwiązania?

Mogę pobawić się w mistrza gry. Zapraszam do komentarzy. Wersja dla introwertyków: Jeśli chcecie się dowiedzieć, czy dobrze wydedukowaliście rozwiązanie, wpadnijcie
do Arteteki wypożyczyć nasz egzemplarz i sprawdzić samych siebie.

Widzimy się na miejscu i #GramyWArte?

/Anna Szmajdzińska

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s