Obiektywne miejsce siedzenia #Liberatura w Artetece

„Czy Mały Książę też jest liberaturą?” – takie pytanie pojawia się często, gdy prezentuję Wystawę Liberatury Arteteki WBP w Krakowie. Podobno nie ma złych pytań, ale jak powiedziała moja Pani Profesor od logiki: są złe odpowiedzi – czego przykładem było moje niezaliczone kolokwium z Klasycznego Rachunku Zdań…

Tak, być może, kiedy pojawia się termin liberatura, źle jest w ramach odpowiedzi przytaczać jej definicję genologiczną, która znajduje się na wszystkich książkach z serii Liberatura Korporacji Ha!art. Z drugiej strony, czy wypada, by bibliotekarz pouczał czytelników, stojąc przy gablocie Wystawy Liberatury, czym jest wolność?

Zwykła dziwna bajka

Mały Książę – naiwna bajka, która zarazem powoduje wzniosłą zadumę, kiedy ją wspomnieć… Historia lotnika, który musi pisać, gdyż nie umie zrealizować swoich pasji plastycznych, oraz dziecka, które musi podróżować, gdyż nie umie znaleźć wyrazu dla swoich uczuć.

Ale do rzeczy. Książka Antoine de Saint-Exupéry’ego jest w pełni autorskim dziełem: sam ją napisał i zilustrował – albo lepiej: sam swoją wizję uksiążkowił, jak powiedziałby Radosław Nowokowski [por. Traktat kartkograficzny].

Jest też pewną hybrydą gatunkową: to trochę bajka, trochę pamiętnik podróżniczy, ilustrowana jak zielnik – tyle, że zamiast kwiatów pojawiają się okazy ludzkie; w pewnych momentach staje się wręcz opisem eksperymentów z psychologii percepcji (sławetny słonio-kapelusz), albo szkicem z teorii względności (jak choćby w opisie zachodów słońca, które Mały Książę może oglądać do woli z powodu maleńkości jego planety).

Jeśli chodzi o ilustrację, to także nie mamy tutaj do czynienia ze zwykłą książką ilustrowaną. Oprócz rysunków obrazujących tekst (przepiękna wizja baobabów na planecie Księcia), mamy do czynienia z rysunkami stanowiącymi tekst, a także będącymi tematem narracji, czego przykład można zaobserwować poniżej:

Mały Książę – passus o słoniu w wężu boa

Zresztą jednym z głównych tematów tej książki jest sam proces twórczy oraz rola talentu w życiu człowieka. Analizując wypowiedzi narratora odnośnie jego zdolności plastycznych, można prześledzić bardzo wnikliwy opis dziecięcych traum, sposób w jaki dorośli wpływają na dziecko, przyszłego dorosłego, oraz jak niespełnione marzenia i talenty rzutujące na naszą wrażliwość.

Rysowanie z Wittgensteinem

Przykład wspomnianego słonia w wężu boa jest ciekawy także z innego względu. Jest to zresztą niejako motto całej książki, które zostanie rozwinięte w egzystencjalnej wędrówce Małego Księcia. Wąż, który dorosłym jawi się jako kapelusz, a dla dzieci i narratora jest wężem. Ciekawe, że w podobnym czasie austriacki filozof, Ludwig Wittgenstein, również zastanawiał się nad pojęciowym opisem spostrzeżeń wzrokowych. By zilustrować różne aspekty naszego poznania, posłużył się tzw. kaczko-zającem Jastrowa – rysunkiem, który przedstawia kaczkę i zająca równocześnie:

Jastrow J. The mind’s eye. Popular Science Monthly, 54, ss. 299-312 (1899)

Do jakich wniosków dochodzi myśliciel poprzez tę ilustrację:

            „Przecież teraz widzę to – mógłbym rzec (…). Jest to forma meldowania nowego postrzeżenia.

Wyraz zmiany aspektu jest wyrazem nowego postrzeżenia, a jednocześnie jest to wyraz postrzeżenia niezmienionego.

Naraz widzę rozwiązanie zagadki obrazkowej. Tam, gdzie przedtem były gałęzie, teraz jest postać ludzka. Moje wrażenie wzrokowe zmieniło się; uświadamiam sobie teraz, że miało nie tylko barwę i kształt, lecz również ściśle określoną ‘organizację’. – Moje wrażenie wzrokowe zmieniło się; – jakie było przedtem, jakie jest teraz? – Jeżeli przedstawię je za pomocą dokładnej kopii – bo czyż nie jest to dobry sposób przedstawiania? – to żadna zmiana się nie uwidoczni. (…)

Widząc kaczko-zająca jako zająca, widziałem: takie oto barwy i kształty (dokładnie je odtwarzam) – a prócz tego jeszcze coś: i tu pokazuję różne obrazki zajęcy. – Uwidacznia się w tym odmienność tych pojęć.

‘Widząc jako …’ nie należy do postrzeżenia. Dlatego jest to coś w rodzaju widzenia, a zarazem nie jest.” [„Dociekania filozoficzne”, tłum. Bogusław Wolniewicz, 2008, s. 274-275]

Kapelusz, Słoń w Wężu, Kaczka, która może być Zającem

Mały Książę jest niejako odzwierciedleniem gry aspektów, która dokonuje się w naszym poznaniu. Kapelusz jest też najedzonym boa, pudełko może być puste, bądź może być najbezpieczniejszym na świecie schronieniem dla baranka, lis jest jednym z wielu ssaków, ale może to też być ten jedyny przyjaciel, na którego się czeka już na długo przed spotkaniem. W tym świetle bajka Saint-Exupéry’ego jest niejako książką o poszukiwaniu sensu w gąszczu aspektów poznania – sensu językowego, ale i tego najważniejszego, które powoduje, że człowiek wciąż wraca do swego dzieciństwa i podróżuje po całym globie, a także kosmosie. Ciągłe wskazywanie przez narratora na swoje rysunki jest więc ciągłym poszukiwaniem tego, co naoczne (czyli bardziej konkretne?), a czytelnik te poszukiwanie podejmuje, sam dziwiąc się, irytując, oceniając, bądź zastanawiając, czy dany rysunek dobrze ukazuje, co pojawia się w narracji – przez co staje niejako uczestnikiem przygody narratora i Małego Księcia.

Czy więc jest to liberatura?  Tak, jeśli ją czytać po liberacku…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s