Starsi koledzy Nirvany #nowości

Grunge! – to hasło na początku lat 90-tych podzieliło krytyków muzycznych. Nowy styl w muzyce rockowej podbijał wtedy wszystkie listy przebojów. Zespoły, takie jak Nirvana, Pearl Jam lub Faith No More (choć ten ostatni nie należał to tzw. „sceny”) były wtedy w modzie.

 

Seattle to miasto skąd grunge pochodził, nie był jednak centrum tego rodzaju muzyki, dało jednak możliwość różnym zespołom z okolic poznawać się między sobą, głównie dzięki wspólnym koncertom. W Seattle właśnie zaczęła działać wytwórnia płytowa Sub Pop, której właściciele twierdzą, że przyczynili się do stworzenia i  wzrostu popularności wspomnianego stylu, choć nie jest to prawdą. Pierwszym grunge’ową płytą była składanka wydana w 1986 roku przez C/Z Record „Deep Six”. Na płycie można usłyszeć takie zespoły jak Green River, Soundgarden, Skin Yard, Malfunskshun, U-Men i Melvins. Wszystkie te zespoły, muzycznie podobne, łączyły w swej muzyce wściekłość i energię hardcore punka z profesjonalizmem hard rocka lat 70-tych. Wśród tych kapel Melvins jest najbardziej charakterystyczny.

melvins
fot. Maciej Okołowicz

Melvins powstał w Aberdeen w stanie Washington. Początkowo muzycy grali głównie covery takich zespołów jak The Who, The Jimi Hendrix Experience. Kiedy jednak dotarły do nich nagrania  młodych hardcorowych kapel z Kalifornii, ich styl zaczął ewoluować w stronę bardzo szybkiego hardcore’a. Niestety, uczestników koncertów nie interesował przekaz, tylko agresywna zabawa. Melvinsi zaczęli więc grać na koncertach znacznie wolniej, by nieco zirytować dotychczasową publikę. Ten styl będziecie mogli usłyszeć na płycie „26 songs”. Album zawiera ich pierwszą oficjalną epkę „10 songs” i szesnaście nagrań demo, które dotąd nie były wcześniej wydane. Wśród demówek są dwa utwory ze wspomnianego już „Deep Six”.  Zespół istnieje i nagrywa do dziś.  O jego sile świadczy fakt, że był inspiracją do powołania takich kapel, jak Helmet, Tool i oczywiście Nirvany (członkowie Nirvany, nie dość, że pochodzili z tego samego miasta, to przyjaźnili się z muzykami Melvins).

melvins 2
fot. Maciej Okołowicz

W książeczce dołączonej do wydania jest krótki esej wokalisty Melvins, Buzza Osborne’a, który opowiada o początkach kariery i o tym dlaczego założyciele Sub Pop nie lubią jego zespołu.

Album26 songspojawił się właśnie w zbiorach Arteteki. Polecam go wszystkim tym, którzy lubią niekonwencjonalne podejście do muzyki. Jeśli do tej pory za grunge uważaliście Pearl Jam, to mam nadzieje, że zmienicie zdanie po wysłuchaniu Melvins „26 songs”.

 

Maciej Okołowicz

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s