Fun, szyk, zmora

Tom utworów Filippo Tommaso Marinettiego stoi w pierwszej gablocie. Na okładce widnieje jego zdjęcie: okrągła twarz, łysa głowa oraz podniesione do góry wąsy, bardzo krzaczaste. Postawa sztywna. To wszystko nadaje mu wyraz agresywny i gniewny. A jednak w oczach widać strach, niepewność.

Jest tu też Marinetti… Chociaż nie po drodze mi z nim z przyczyn politycznych, to uznaję jego wkład w literaturę jako twórcy pierwszej awangardy – tak mówił mi pomysłodawca pojęcia „liberatura”, Zenon Fajfer, kiedy staliśmy przed dziejami słowa na trzecim piętrze Arteteki WBP w Krakowie. – W końcu ta wystawa ma za cel zgromadzenie wszystkich autorów liberackich – ich dzieła o charakterze literatury totalnej, jak i inne, które pisali. Ma to być historia literatury z akcentem na liberaturę.

Był jednym z największych artystów XX wieku. Rozmach, z jakim tworzył i propagował sztukę, jest niepowtarzalny. Urodził się we włoskiej rodzinie w Egipcie, uczył we Francji, później powrócił do Włoch. Był w sumie artystą dwujęzycznym – jeszcze w okresie postsymbolizmu jeździł po Półwyspie Apenińskim, recytując wiersze kolegów francuskich. Następnie poprzez gazety i plakaty głosił powstanie nowego kierunku: futuryzmu, który u swych źródeł miał idee polityczne wyrosłe w Katalonii. Tekstem, manifestem nowego kierunku był Akt założycielski i manifest futuryzmu opublikowany w styczniu i lutym 1909 roku (jako ulotka i tekst w „Le Figaro”).  Jak na tamte czasy rozprzestrzenił się w druku z szybkością wręcz internetową…

 

Jako pierwszy od czasów Renesansu, a na pewno od sentymentalizmu Oświecenia,  poeta ten zmienił paradygmat poetycki. Dawne tematy zostały zastąpione całkowicie nowymi, na co wskazuje tytuł jednego z jego esejów Zabijam poświatę księżyca. Nowa stylistyka to uderzenie w składnię: odrzucenie fleksji i wykorzystanie bezokoliczników w celu nadania dynamizmu i materialności doświadczenia lirycznego. Odrzuca się interpunkcję, która jest naddatkiem niepotrzebnie determinującym przekaz; futuryści zapowiadają również użycie znaków matematycznych.

Z drugiej strony szata graficzna wiersza ulega zmianie: dotychczas mowę wiązaną rozpoznawało się po wersach i strofach – gdy weźmiemy pokaźną część dorobku poetyckiego różnych języków, od najdawniejszych czasów po XIX wiek i zestawimy obok siebie, to zobaczymy, że ich wygląd jest względnie taki sam. Dopiero od futurystów i dadaistów zmienia się podejście do typografii liryki. Nie znając danego języka, w którym jest zapisany wiersz futurystyczny, z pewnością samo spojrzenie na jego szatę graficzną sprawi, że odczujemy estetyczne wrażenie dynamizmu i szaleństwa. Nawet nieczytane, te wiersze hałasują. Tematyka także jest nowa: nie są to wrażenia podmiotu lirycznego w świecie, ale świat wtłaczający się swoją strukturą w podmiot liryczny. Szczególnie pod tym względem wyróżniają się wiersze o mieście, a w przypadku np. Brunona Jasieńskiego, Juliana Przybosia także o tematyce robotniczej i rewolucyjnej. Futuryzm bowiem jest świadectwem jeszcze dużych nadziei, jakie epoka modernistyczna żywiła nawet po I wojnie światowej.

 

Wspomniany Brunon Jasieński stwierdził w jednym ze swoich tekstów, że futuryzm był szczepionką dla sztuki, która ją struła, ale w ostateczności uodporniła. Z okazji listopadowych wspomnień można by więc zadać pytanie, czy tak było w istocie?

Czytając obecnie wiersze futurystów, z pewnością nie odczujemy w nich nowości, jaką były w swoich czasach. Są one dla nas czytelne. Ich układ edytorski, tematyka są jak najbardziej znane: z gazet, telewizji, dokumentów filmowych, a także z tego, co widzimy wokół siebie, kiedy przemierzamy rozrastające się miasta. Nie potrzebujemy rewolucji, by być świadkami codziennych manifestacji, głośnych dyskusji i deklaracji, wybuchów terrorystycznych. Sposób obróbki informacji jest dla pokolenia urodzonego po 2000 roku zupełnie normalny, podstawowe funkcje programistyczne, jeśli nieznane w teorii, to w praktyce są używane. Siła języka angielskiego, jak i wzrastająca liczba obcokrajowców, powodują, że język stał się szybki, naszpikowany makaronizmami (jedna z głównych cech niektórych poetów futuryzmu), czasem, choć jeszcze rzadko, np. rodowici Polacy odrzucają polską fleksję na rzecz bezokoliczników i pozycjonowania, jak w językach germańskich. To, co więc kiedyś widniało tylko na papierze bądź w teatrze podczas futurystycznych występów, teraz jest normą, a przynajmniej tolerowaną formą istnienia komunikacyjnego. Nie chcę tutaj tego wartościować, są to po prostu fakty i jednym z nich jest ten, że ów stan rzeczy przepowiedział, zaaranżował i unaocznił właśnie pewien włoski poeta sto lat temu: Marinetti.

Marinetti i manifest futuryzmu
Marinetti

Więcej poczytaj w:

– Grzegorz Gazda, Słownik europejskich kierunków i grup literackich XX wieku., PWN, Warszawa 2000.

– Zbigniew Jarosiński, Helena Zaworska (oprac.), Antologia polskiego futuryzmu i Nowej Sztuki., Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław [etc.] 1978.

-Filippo Tommaso Marinetti, Teoria e invenzione futurista., a cura di Luciano De Maria, Arnoldo Mondadori Editore, Milano 2005, VI ed. (Wystawa/Czytelnia Liberatury, Arteteka WBP w Krakowie, III piętro)

-Julian Przyboś, Z PONAD., ułożył graficznie Władysław Strzemiński, Bibljoteki „a.r.”, Cieszyn 1930, t. I.  reprint (Wystawa/Czytelnia Liberatury, Arteteka WBP w Krakowie, III piętro)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s