Sensacje XXI wieku, czyli jak odbiliśmy koszary

Jest 21 kwietnia 2018, a dokładnie 31 października 1918 roku. Tego dnia Kraków wybija się na niepodległość. Tymczasem 19 drużyn polskich żołnierzy próbuje odbić Koszary Franciszka Józefa przy Rajskiej 1 z rąk C.K 56. pułku piechoty. Rozpoczyna się trzygodzinna gra. Gra miejska.

Godzina 14.00. Konspiratorzy wchodzą przez bramę główną i obezwładniają strażnika. Z nogą w gipsie nie może uciekać. Jego przywiązanie do koszar (sznurem do krzesła) i brak możliwości mówienia (knebel) sprawiają, że zaczyna śpiewać.

Rozdzielają się. Jedni pokonują zasieki strzegące sejfu w arsenale. Ukryto w nim pomysłowe tajne bronie Wielkiej Wojny, ale o tym w kolejnym odcinku. Inni obserwują samoloty z wieży na II piętrze, próbując z trudem liczyć do 10.

Gra Miejska

Zaczynają się twarde negocjacje z Frau Helgą, dowodzącą drużyną czeskich strzelców wyborowych. Nie poddaje się. „Meine Kaninschen… (Mój Króliczku)” – dyktuje emocjonalny list do męża ze wskazówkami co na obiad. Mąż nigdy go nie otrzyma. Nieświadomy tragedii, zamiast parówek wiedeńskich zje maczankę po krakowsku.

Mija 15:10. Ze stacji Kraków Główny odjeżdża ostatni pociąg do Yumy. Tymczasem w koszarach oddziały śmiało wdzierają się na poddasze. Problemem wielkiej wagi nie jest dla nich zdobycie baterii plastikowych armat kalibru XXXL. Na gruzach działobitni marzą o chlebie ze smalcem.

Nieoczekiwanie pojawiają się schody, które cały czas tam były. Przyspieszony kurs pisania i czytania alfabetem Braile’a pozwala z trudem odczytać depeszę od dowódcy garnizonu Twierdzy Kraków. Nie pasują jednak klucze do Morse’a. Odsłuchanie radiogramu „Pomoc fur zwei Tage” udaje się nielicznym. Oddziały ponoszą straty.

Dramat rozgrywa się cały czas w areszcie. Identyfikacja jeńców po mundurach kończy się masowym wyzwalaniem strażników zamiast żołnierzy Ententy. W wyniku nieporozumień jako pierwsze pada morale wyzwalających.

Jest 16.50. Koszary poddają się. Trwa podliczanie strat. Zmęczenie przysłania radość z sukcesu. W powietrzu czuć emocje i podkoszulki. Słychać chrupanie wojskowych sucharów.

I tak odbiliśmy Koszary Franciszka Józefa. W sumie podejrzanie łatwo poszło. Może dlatego, że w 1918 roku nie trzeba było ich odbijać?

Grzegorz Strzeboński

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s