Gdzie absurd goni absurd

Dziś na naszym blogu zajrzymy do polskiej branży filmowej, a wszystko to dzięki nowemu albumowi Jacka Świdzińskiego Powstanie. Film narodowy.

Ma powstać film, ale nie byle jaki. Parafrazując znany cytat z Misia Stanisława Barei, można powiedzieć, że „ten  film odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest film na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym filmem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie – mówimy – to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo”. Skojarzenie z tym kultowym polskim filmem nie jest przypadkowe i w zasadzie zostaje z nami do ostatniej planszy.

Gdzieś w Polsce kręcony jest film. Już od pierwszej strony  czuć, że będziemy mieli do czynienia z poważnym przedsięwzięciem. Strona tytułowa okraszona jest logo przypominającym te wykorzystywane w obrazach wytwórni Metro- Goldwyn-Meyer.  Można przypuszczać, że to nie przypadek. Jeden z założycieli, Samuel Meyer był amerykańskim producentem polskiego pochodzenia.

Powstanie Film narodowy
fot. D. Pytlowana

Produkcja ma opowiadać o powstaniu kościuszkowskim, w tle kręcone są sceny z udziałem kosynierów. Pozornie wszystko wygląda tak jak powinno, jednak okazuje się, że w zasadzie nie ma reżysera, scenariusz też nie jest dopięty. Właściwie kręcone są tylko dokrętki, sceny batalistyczne, słowem „pogromy, klęski i masakry”. Druga reżyserka wściekła wpada do gabinetu producenta, który stara się ją uspokoić.  Pieniądze na projekt dalej są zbierane, a mężczyzna twierdzi, że „jeżeli teraz nie będziemy kręcić, to nie będzie  budżetu. Nie będzie filmików do wysyłania ministrom, planu do odwiedzenia prezesom”. „Niestety” akcja crowdfundingowa zorganizowana przez dział promocji zakończyła się sukcesem. Tuż przed jej końcem trzy osoby z zagranicznymi kontami dokonały dużych wpłat.  Próg został osiągnięty- wielkie dzieło głosem narodu musi powstać.  Tym samym rozkręca się karuzela kuriozalnych zdarzeń, która zdaje się nie zamierza się zatrzymać. I tak producent szuka reżysera w Stanach Zjednoczonych, film ma być przecież iście hollywoodzki; w obrazie opowiadającym o XVIII wiecznym powstaniu pojawia się lokowanie produktu (!).

Powstanie film narodowy
fot. D. Pytlowana

W finale dowiadujemy się, że na Festiwalu w Cheektowaga (w mieście mieszka spora społeczność polonii amerykańskiej) główną nagrodę otrzymuje nakręcony telefonem komórkowym polski „Metafilm” opowiadający o kulisach powstania tytułowego filmu narodowego.  „Metafilm” zostaje entuzjastycznie przyjęty. Efektem tego są kolejne osobliwe sytuacje: „kolejne państwo przeprasza Polaków za wszystko” ; „odnotowano rekordową liczbę globalnych wniosków o obywatelstwo jednego kraju”;  „czas na polomanie”.  Absurdalny humor bawi  do ostatniego kadru.

Powstanie Film narodowy
fot. D. Pytlowana

Zachęcamy do sięgnięcia po nowy album Jacka Świdzińskiego, a także inne komiksowe nowości. Zapraszamy!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s