Cylindryczne mantrowanie – #Liberatura w Artetece

Już jakiś czas temu, wraz z nowymi zakupami Arteteki WBP trafiło do nas nietypowe pudełko. Niby zwykłe kartonowe, ze znanym już nam liberatofilom „B” na pokrywce. A więc nowa książka książkarza z Dąbrowy Dolnej, Radosława Nowakowskiego, perkusisty zespołu Osjan, liberata, wydawcy, edytora, grafika… jednym słowem twórcy swojego własnego Wydawnictwa Liberatorium.

Dodajmy, że wraz z Katarzyną Bazarnik i Zenonem Fajferem zorganizował on w 1999 roku sławną już Wystawę Książki Niekonwencjonalnej w Bibliotece Jagiellońskiej, gdzie został zaprezentowany manifest Liberatura. Aneks do słownika terminów literackich. Ale wróćmy do pudełka…

Niby trójwymiarowe, z pokrywką – w sumie nie istotne dla treści dzieła… A jednak, po otwarciu okazuje się, że ów kartonowy trójwymiar zawiera w sobie więcej wymiarów – tzn. sześć tulei, w sumie trójwymiarowych jednak z wymiarem czwartym (a może n-tym?) czyli lekturą.

Czytelnik tej wyjątkowej pod względem kształtu książki musi się zmierzyć nie ze skomplikowaną fabułą, ale skomplikowaną lekturą myśli, która chce stworzyć model świata – stąd podtytuł Tulei: Nieopisanie Świata [28] (nr 30.09.2016; ISBN 978-83-61946-09-0).

Oto tuleja. Czyli krótka rura. Świat tulejowy. Świat krótkorurowy.
Świat pustocylindryczny. lub walcowaty. Specyficznie walcowaty.
Albowiem jeśli to walec, to musi być pusty w środku i bez wieczek.
Oto świat, który nie jest ani plaski, ani kulisty. Ani graniastosłupowy.
(…)
Kręci się, toczy, obraca ze zmienną prędkością, częściej ↑ ↑
Kręci się, toczy, obraca ze zmienną prędkością, rzadziej ↓ ↓
Nie wiadomo co lub kto (lub co i kto) nim kręci i obraca, go toczy.
To kręcenie, toczenie, obracanie jest chaotyczne i nieobliczalne.
Oto świat, który nie leci przez wszechświat, lecz się przez niego toczy.

Oto fragment z drugiej tulei. Już w nim widzimy główny koncept stylistyczny: nagromadzenie aliteracji, które odzwierciedlają powtarzalność toczącego się Tulejowa – świata nie/opisanego; niby pociąg wystukujący tę samą melodię, mimo ciągłej zmiany położenia.

W Tulei wciąż trafiamy na paralelizmy składniowe wystukiwane monotonnie początkowym słowem powtarzającym się co wers, co tuleję. A jednak wciąż idziemy w głąb. Każdy „arkusz” jest zadrukowany na zewnątrz i wewnątrz (chyba jeszcze nigdy w literaturze ten podział nie zyskał takiej konkretyzacji, jak właśnie w tej książce Nowakowskiego), a każda tuleja zawiera się w drugiej.

Intuicyjnie lekturę zaczynamy od najbardziej zewnętrznej, by zakończyć na tej „wciśniętej” w sam środek, po której znajduje się już tylko pusta przestrzeń. Zatem, mimo braku paginacji konwencjonalnej, czytelnik bez problemu „przerzuca” następne arkusze. Zresztą w samym tekście znajdujemy wskazówkę, że nie należy podchodzić do lektury Tulei, jak do książek typu Gra w klasy Julio Cortazara, bądź Nieszczęśnicy Brayana Stanleya Johnsona, gdzie czytelnik ustala własną chronologię lektury, ale Tulejowo należy uznać za kłódkę z mechanizmem szyfrującym, gdzie każde słowo desygnujące ów świat ma się znaleźć na swoim miejscu, mimo że nie mamy dostępu do algorytmu:

Świat tulejowy wielowarstwowy przypomina jednorękiego bandytę.
Taki świat jest podobny do kłódki z szyfrem lub zamka aktówki.
Szyfr świata turbinowego wielowarstwowego jest o wiele trudniejszy.
Im więcej warstw, tym trudniej sʹwiat rurowy-walcowy rozszyfrować.
(…)
Wszystko to jest niesłychanie fascynujące, przyprawia o zawrót głowy.
Wszystkim mieszkańcom świata turbinowego kręci się w głowach.
Stan zawrotu głowy jest tutaj stanem jak najbardziej naturalnym.
Mieszkańcy tulei zajmują się tylko rozszyfrowywaniem szyfru.
Chyba są szczęśliwi, bo nie muszą się zajmować niczym innym.

Lektura Tulei Radosława Nowakowskiego, zresztą podobnie, jak i innych jego książek, może wydać się enigmatyczną mantrą, porównywalną do szalonej monotonni pisarstwa Raymonda Russela, gdzie opis świata jest taki, jakim jest świat opisywany – tzn. będącym.

Z drugiej strony, Nowakowski daje czytelnikowi w swoich książkach to, co intuicyjnie nazywamy fabułą, może akcją (w znaczeniu dynamizmu), a która to zostaje utożsamiona właśnie z n-tym wymiarem książkowej rzeczywistości, tj. lekturą. Ta komunia fabuły i lektury pozwala więc jednoznacznie uznać pisarstwo Nowakowskiego za liberacki projekt opisu rzeczywistości, który zmierza rygorystycznie do jej literackiego modelu.

O książce i działalności „książkarskiej” Radosława Nowakowskiego znajdziecie więcej na stronie: http://liberatorium.com/tuleja/tuleja.html

/Tomasz A. Kalita

„Timeline: Polska” – kiedy otworzono pierwszy Amerykański fast food w Kraju?

Jesteśmy już w połowie wakacji. Pozwólcie, że dzisiaj „odczaruje” gry edukacyjne na przykładzie „Timeline’a”. Jednak najpierw sprawy techniczne.

Continue reading „„Timeline: Polska” – kiedy otworzono pierwszy Amerykański fast food w Kraju?”

„Celestia – W podróży za Guliwerem”

Jeśli jesteście w takiej sytuacji jak ja i nigdzie nie wyjeżdżacie na tegoroczne wakacje, to możecie poznać planszówkę, która oderwie nas nieco od codzienności. Celestia to nie tylko gra planszowa, ale także podniebna kraina, której szukał Guliwer. Przy tej okazji warto przeczytać lub odświeżyć sobie „Podróże Guliwera”. Przygody na planszy staną się dla nas jeszcze ciekawsze i pełniejsze.

Continue reading „„Celestia – W podróży za Guliwerem””

„Czarne historie. Śmiertelne wakacje” – czyli jak uwolnić się od rutyny

Pora na grę w którą można grać wszędzie, ale najlepiej przy ognisku, by dodać odrobinę napięcia. Chociaż pokój ze zgaszonym światłem– ale za to z księżycową łuną wpadającą przez okno też będzie dobry. Odpowiedni klimat to połowa sukcesu, druga zależy tylko od uczestników.

Continue reading „„Czarne historie. Śmiertelne wakacje” – czyli jak uwolnić się od rutyny”

„Tajniacy” – kalambury dla służb specjalnych

Podczas wakacji zazwyczaj natykamy się na problem, w jaką grę zagrać z nowopoznanymi znajomymi, czy dawno niewidzianą rodziną. Potrzeba czegoś prostego, ale na tyle wciągającego, by planszówkowi wyjadacze się nie nudzili, a i nowi gracze mogli bez problemu opanować zasady. Do tego, co ważniejsze, by można było zagrać w kilka osób, a gra nie zajmowała wiele miejsca! Nic prostszego, trzeba wybrać do rozgrywki Tajniaków.

Continue reading „„Tajniacy” – kalambury dla służb specjalnych”

„Splendor” – jeśli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o diamenty – #gramywarte

Cześć!

powracamy do Was z wakacyjnym cyklem recenzji gier planszowych! Wszystkie opisywane gry znajdziecie na naszych półkach. Dzisiaj Splendor – idealna gra do rozpoczęcia przygody z grami planszowymi. Zasady są proste i łatwo można je opanować. Gra daje równe szanse w starciu z planszówkowymi wyjadaczami, a i oni nie nudzą się podczas rozgrywki.

Jeśli chcielibyście poczytać poprzednie wpisy z tego cyklu zapraszamy do działu #gramywarte!

Continue reading „„Splendor” – jeśli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o diamenty – #gramywarte”

Pożegnanie z rokiem 2016

Rok 2016 nie był szczególnie łaskawy dla świata kultury. Pożegnaliśmy wiele gwiazd muzyki i kina, aktorów, reżyserów oraz komików. Pośród nich także tych, których utwory możecie znaleźć w zasobach Arteteki WBP w Krakowie.

Specjalnie na okoliczność końca roku 2016 bibliotekarze przygotowali dla Was wybór filmów i płyt muzycznych, dzięki którym gwiazdy zyskały nieśmiertelną sławę. Continue reading „Pożegnanie z rokiem 2016”